Weekendowy Partyzant

O ASG, militariach, survivalu i sprzęcie outdoorowym.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

Jak za 50 groszy zrobić napój warty w sklepie 3 złoty

Published by ross154 under , , , , on 07:49
Zdrowy człowiek powinien pić co najmniej 1,5 1 płynów dziennie, inaczej może doprowadzić do odwodnienia organizmu. Dzieje się tak, ponieważ organizm nieustannie traci wodę z moczem, pocąc się i oddychając. W lecie gdy jest gorąco, czy podczas wzmożonego wysiłku fizycznego, znacznie więcej wydalamy jej przez skórę. A pot nie składa się tylko z wody. Tracimy z nim także sole mineralne w postaci elektrolitowej. Biorą one udział m.in. w przewodzeniu sygnałów nerwowych i skurczach mięśni, w tym mięśnia sercowego. Nadmierna utrata wody i elektrolitów może prowadzić do znużenia, zasłabnięcia, utraty przytomności, a w skrajnych przypadkach nawet do ustania pracy serca.
Skład i działanie skład izotoniku jest podobny do składu płynu ustrojowego człowieka, uzupełnia go w składniki mineralne takie jak: sód, potas, wapń czy magnez. Dostarczanie tych pierwiastków w organizmie jest konieczne, ponieważ ich niedobór powoduje wyczerpanie organizmu. Skład energizera to najczęściej kofeina i tauryna. Pierwsza pobudza mózg i uwalnia tłuszcze, które są paliwem dla naszych mięśni. Druga przedłuża ten efekt.
Kiedy pić? Izotoniki – najlepiej pić podczas długotrwałego treningu oraz zaraz po nim, ponieważ uzupełniają braki składników odżywczych. Energizery- warto pić podczas krótkiego i bardzo intensywnego treningu.
Dawkowanie Izotoniki nie można przedawkować, jedynie osoby mające problem z nerkami powinny uważać na spożywaną ilość tego napoju. Energizery należy zażywać w dawce podanej przez producenta, osoby z problemami sercowo-naczyniowymi raczej nie powinny ich zażywać.
Nie zleca się stosowania obu płynów dzieciom, młodzieży oraz kobietom ciężarnym i karmiącym.

Najprostszym przepisem na napój izotoniczny jest:
Szklanka wody, kilka kropel cytryny, łyżeczka miodu, trochę soli. czekasz aż składniki się "przegryzą" i pijesz na zdrowie

można też

pół litra wody niegazowanej, do tego 30 gram glukozy (6 - 7% roztwór cukrów jest izotoniczny względem osocza krwi), do tego trochę cytryny i szczypta soli w celu dostarczenia do organizmu sodu.

lub

Domowej roboty napój izotoniczny:
1/4 kubka [50g] cukru-najlepiej brązowy,
1/4 łyżeczki soli,
1/4 kubka[60ml] ciepłej wody,
1/4 kubka[60ml] soku pomarańczowego świeżo wyciśniętego+2 łyżeczki soku z cytryny,
3 1/2 kubka [840ml] zimnej wody.


1. W ciepłej wodzie rozpuścić cukier i sól.
2. Dodać zimnej wody i pozostały sok; schłodzić.
3. Zgasić pragnienie.


Wartości odżywcze:
200 kcal ma litr napoju; 50 kcal na szklankę [250ml]; 12 g węglowodanów, 110 mg sodu;


Smacznego

na koniec znalazłem jeszcze coś takiego:

Do naczynia wkroic 3 banany,2 lyzeczki miodu,mozna tez dodac bialko z kurzego jajka(lub cale,ale ostroznie-cholesterol),zmiksowac,dodac mleko.Na zdrowie!
1l wody, 100g glukozy (ok. 6 lyzek stolowych), szczypta soli, barwnik spozywczy (dla kolorystow).

Poruszanie się po górach

Published by ross154 under , , on 05:21

Poruszanie się po górach.Na potrzeby patrolu militarnego.
By Victor

O butach nie piszę, bo to sprawa oczywista. Zakładamy, że z miejsca jesteśmy przeciążeni. Optymalnie powinno się zabierać max 20% własnej wagi.
Poruszamy się zawsze dużymi krokami. Zawsze (w dół i w górę) pochyleni do przodu z chodzimy bokiem skokami. Zawsze wybierając wygodne punkty oparcia. Jeśli możemy nie pijemy z camelbaga. Staramy się pić tylko na postojach.
Nie zatrzymujemy się, aby się napić, poprawić szelki, zawiązać buta, wszystko musi być tak zorganizowane, aby nie musieć tego robić.
Wszystkie postoje powinny być zaplanowane.

Zasada pierwszego postoju.
Po rozpoczęciu wejścia pod górę najważniejszy jest pierwszy odpoczynek, To jaki dystans pokonamy na początku bez zatrzymywania ma kardynalne znaczenie dla dalszej wydajności (nawet w ciągu najbliższych dni) jeśli Podeszliśmy 100-150 metrów(wysokości) to możemy odpocząć. Jeśli nie dajemy rady, a nie damy. To pokonujemy jeszcze kilkanaście metrów, jeszcze kilka. W górach organizm nas oszukuje wysyłając nam komunikaty o niewydolności organizmu. Musimy tę barierę przełamać. Inaczej poczucie zmęczenia i zadyszki będzie nam towarzyszyło na całej wyprawie. Efektem ubocznym walki z tą pseudo słabością jest złość i agresja w stosunku do osób, które każą nam iść. Średnio trenując podejście zauważyłem, że pilna potrzeba odpoczynku pojawia się w połowie faktycznych możliwości podejścia. Pamiętajmy, że po pierwszym postoju można już odpoczywać częściej.

Rytm i tempo.
Poruszamy się maszerując rytmicznie ( raz i dwa, raz i dwa.). Nie rozmawiamy, unikamy picia z camelbaga. Nie jemy w marszu. Zatrzymujemy się na pochyłym stoku tylko na płaskich polanach, półkach i tarasach tak, aby pierwsze kroki, które wykonamy po postoju nie wiązały się z dużym wysiłkiem celu ułatwienia podejścia można podpierać kolana dłońmi i w ten sposób ”wnosić” część ciężaru na rękach. Skronie pulsują nie ma możliwości obserwacji trasy. Strój musimy mieć możliwość „otworzyć”, aby umożliwić chłodzenie organizmu, przegrzani jesteśmy nawet jeśli na zewnątrz pada deszcz wieje wiatr z prędkością 70/km/h i jest 5 stopni Celsjusza. Rozpinamy koszulę-system chłodzenia, natychmiast po zatrzymaniu zapinamy się. Bardzo ważne, aby każdy poruszał się swoim najszybszym tempem. Każdy ma inne warunki i możliwości. Nie można na nikogo czekać, chodzenie po górach wolniej niż pozwalają Ci na to twoje możliwości jest mordęgą. W formacji i dużej grupie jest to niemożliwe, więc tempo marszu spada mniej więcej o połowę. Dlatego w celu wyeliminowania negatywnego efektu poruszania się tempem najsłabszego proponuje podzielić grupę na sekcje zróżnicowane pod względem deklarowanych możliwości fizycznych. Czekanie jest potwornie frustrujące. Pamiętajmy, że podczas marszu po górach obserwacja jest znacznie utrudniona, Poprzez różnice wysokości przy wchodzeniu, pocięte osie widokowe – szlaki też często wiodą serpentynami. Podczas schodzenia trzęsie nam się obraz. Podczas poruszania się górską ścieżka należy pilnować, aby w przypadku dostania się pod ogień znaleźć się po jednej właściwej stronie ścieżki, czyli tej po której jest droga na górę:) Na dobra sprawę można też pilnować tylko tej strony jeśli chodzi o zabezpieczanie sektorów.

Schodzenie ze szlaku
Szlaki górski i ścieżki wyznaczone są w miejscach optymalnych dla trasy. Próby skrócenia drogi ZAWSZE kończą się dodatkowym wysiłkiem, obrażeniami(świerkowe kobylice - stara gałąź naszpikowana twardymi ostrymi gałęziami, i wykroty skalne ukryte pod poszyciem), i stratą czasu. Pamiętajmy: To szlak jest skrótem!. W górach lepiej się czołgać szlakiem niż iść na dziko po leśnym poszyciu.
W przypadku zaginięcia, lub zmylenia drogi i nie posiadania latarki powinniśmy się zatrzymać i poczekać do świtu. Jednak można poruszać się po ciemnym lesie idąc potokiem, lub jego wyschniętym korytem, gdyż zawsze prowadzą do większych cieków wodnych, przy których znajdują się ludzkie siedziby. Dziury w strumieniach są wypełnione są żwirem Widzimy drogę gdyż opłukane kamienie są białe i nawet widać je w chmurną nocą w nowiu w gęstym świerkowym lesie. No i mamy wodę.
Średnie tempo poruszania się szlakiem w Beskidzie Żywieckim (z wliczonymi postojami, nie da się inaczej) to około 45 min na 1.5 km na mapie. Z czego 15 min zajmie nam odpoczynek. Czasami lepiej wybrać drogę o większym nachyleniu, lecz krótszą, niż mozolnie wspinać się po stoku. Tępo znacznie spada przy deszczu ze względu na śliskie błoto. Poruszając się nocą z latarkami 1.5 km przechodzi się w 1h, Bez latarek około 2 godzin jeśli schodzi się z góry, mniej jeśli podchodzimy.
Zapotrzebowanie energetyczne na górską wędrówkę 10 h to około 4500 kcal, Najważniejsze jest obfite śniadanie. Wszystkie napoje powinny być lekko osłodzone.

Źródło: http://weekend-warriors.pl/viewtopic.php?f=136&t=4026&sid=eeea75c50bbd7732bd360099c3eed36d#p61966

Uwaga na te okulary

Published by ross154 under , , on 05:42
Jakiś czas temu kupiłem Bobster Okulary
Sport & Street II
.
Szukałem uniwersalnych okularów przeciwsłonecznych oraz do airsoftu. Te, przypadły mi do gustu. Poza tym posiadają wymienne 3 kolory szybek (białe, przyciemniane i bursztynowe), mają regulowane zauszniki, oraz elastyczny pasek zmieniający je w gogle niskoprofilowe.

W ostatni weekend został wykonany test wytrzymałości tych okularów na stokowej replice.
Wynik: co prawda szybki wytrzymały strzały lecz wyleciały z wewnętrznych ramek. Następczy celny strzał z repliki spowodowałby uszkodzenie oka.

Kiedy je kupowałem w strona http://www.bobster.pl wyglądała nieco inaczej. Wówczas były to okulary były przeznaczone dla wojska. Wprawdzie w obecnej wersji okulary nie znajdują się w dziale Okulary ASG czy Okulary dla wojska jednak ich opis sugeruje że te okulary mogą być stosowane w airsofcie:
Sport & Street II to sportowe okulary ochronne zaprojektowane dla motocyklistów, jeżdżących na ATV i w off-roadzie. Posiadają mocną i lekką oprawę, wymienne poliwęglanowe soczewki w trzech kolorach, regulowane zauszniki, oraz elastyczny pasek zmieniający je w gogle niskoprofilowe. Dzięki swojej wyjątkowej konstrukcji znajdują zastosowanie w wielu dziedzinach sportu, oraz jako okulary taktyczne dla wojska i policji. Stosowane również przez rowerzystów, narciarzy, strzelców ASG. Doskonałe dla wszystkich aktywnie spędzających czas, zapewniają komfort i bezpieczeństwo nawet w ekstremalnych warunkach

Wysłałem tą informację do sprzedawcy tych okularów w Polsce, liczę że zmieni ten opis zanim wydarzy się nieszczęśliwy wypadek.
Będę monitorował tę sprawę.

Karimato-nosze?

Published by ross154 under , , , on 02:42
Wczoraj na allegro natknąłem sie na coś takiego:



Oryginalna karimata - nosze ratrunkowe
z wyposażenia armii szwedzkiej
fabrycznie nowa - stan magazynowy

Super solidna, oryginalna karimata z wyposażenia szwedzkiej armii. Jest to rodzaj składanych polowych noszy ratunkowych, umożliwiających przenoszenie rannego żołnierza przez cztery lub dwie osoby. Jet to element wyposażenia medycznego mogący z powodzeniem służyć również w normalnych warunkach. Dzięki wykonaniu z bardzo mocnego materiału i składanej formie może to być bardzo praktyczna i wygodna do transportu karimata idealna do turystyki, jako awaryjna mata do wożenia w samochodzie na wypadek konieczności naprawy w drodze itp.

Charakterystyka produktu:

* super solidny towar - oryginał z wojska;
* bardzo mocny materiał - syntetyczna pianka o grubości 6 mm lakierowana na zewnętrznej stronie;
* na obrzeżu specjalne nacięcia - uchwyty do przenoszenia;
* karimata składana na 5 części;
* dwa pasy do przypięcia przenoszonego rannego i do spięcia złożonej karimaty;
* wymiary rozłożonej karimaty: 195 x 60 cm;
* wymiary złożonej karimaty: 60 x 40 cm, grubość paczki ok. 6 cm;
* waga ok. 1,4 kg;
* oryginalna produkcja dla szwedzkiej armii;
* fabrycznie nowa - nieużywana;

cena 35zł

Jeżeli by to faktycznie działało to brzmi interesująco, choć jednak wątpię.
Super jest brać ze sobą jedną rzecz która jednocześnie może spełniać kilka funkcji.

.

Zbiór materiałów z survivalu

Published by ross154 under , , , , , , , , on 04:13
Kolejny zbiór materiałów z tematyki survivalu znaleziony w sieci:

SPIS ARTYKUŁÓW


MAŁO ZNANE LEKARSTWA




SPIS RECENZJI




dorobek autorski © 2002 Jan P. Cieciński

Żywność na wycieczkę cz.2

Published by ross154 under , , , , , , , , on 03:24

Jakiś czas temu poruszyłem temat żywności w czasie wycieczki.
Przy kilkugodzinnych strzelaniach wystarczy woda i kilka batonów.
Przy kilkudniowych trzeba już brać pod uwagę aby jedzenie zajmowało możliwie mało miejsca, łatwo się nie psuło, można byłoby łatwo i szybko je przygotować.
Do tego dobrze kiedy żywność jest możliwie tanie i łatwe do kupienia. Czyli aby można byłoby je zdobić w większej liczbie hipermarketów czy innych spożywczych np. tuż przed wyjazdem.
Jako że moje wyjazdy zwykle związane są airsoftem gdzie nie ma zbytnio czasu na przygotowanie dania na gorąco, przy daniach gorących zacząłem promować dania z ogrzewaczem. Dzieki czemu odpadają nam z plecaka rzeczy związane z podgrzaniem dania (kuchenka, paliwo do kuchenki, kubek).


Dania samopodgrzewające

USA MRE - piszę USA bo na razie tylko takie MRE poznałem. Jedna paczka zawiera wysokoenergetyczny posiłek na cały dzień
Chemiczny podgrzewacz do gotowego dania głównego (wystarczy mniej więcej kieliszek płynu i reakcja chemiczna zaczyna gotować nam posiłek), łącznie z posiłkami wegetariańskimi, kawa herbata, słodycze, ciastko, gumy do żucia i inne ciekawostki np. sos Tabasco w oryginalnej szklanej buteleczce sztućce, wilgotne chusteczki... godne polecenia bo zajmuje mało miejsca i ma w sobie wszystko...
Dostępność: głównie internet (Allegro, sklepy militarne) lub stacjonarne sklepy militarne.

Innym daniem samopodgrzewajacym jest HotBox polskiego producenta podobno występują w 6 smakach nie wymagają nic poza naciśnięciem pudełka w odpowiednim miejscu i skonsumowaniem ;-) niestety poza 300 gramowym posiłkiem nie mamy nic więcej ale zawsze to już jeden gorący posiłek, i niestety wielkość! bo opakowanie gabarytami odpowiada racjom US MRE... a to tylko jedno danie...

Dostępność: W teori można je nabyć tutaj jednak obdzwoniłem kilka sklepów które miały sprzedawać ten produkt ale niestety nie mają go w asortymencie.

Racja żywnościowe HOTCAN - racje żywnościowe produkowane w Wielkiej Brytanii i Polsce.Puszka o poj. ok. 400 / 425 zawiera specjalny podgrzewacz aktywowany pod wpływem powietrza.
Ściągamy gumową pokrywkę. W wieczku robimy kilka dziurek, załączonym do puszki wybijakiem. Po dwunastu minutach otwieramy puszkę i zajadamy się cieplutkim posiłkiem. Sekret tkwi w egzotermicznym procesie, który zachodzi w momencie wybijania otworów.
Okres przydatności do spożycia wynosi 3 lata.
Energia:ok 540 kcal, przy wadzę 880gram
Nie testowałem nie wiem jak to smakuje

Dostępność - tu i tu


Dania na gorące bez własnego podgrzewania

Coraz więcej firm oferuje liofilizaty - jako pełnowartościowe długoterminowe posiłki z których w procesie liofilizacji - wymrażania w próżni - usunięto wodę... dania nie tracą nic ze swych odżywczych jak również biologicznych wartości... niestety nie można tego już powiedzieć o smaku....
w foliowych hermetycznych torebkach dostajemy proszek, który stanowi bazę naszego posiłku....
kolejny minus poza smakiem - żeby to zjeść musimy mieć odpowiednią ilość wrzątku! a jak wiemy żeby go mieć to trzeba użyć jakiejś kuchenki, a ona zajmuje miejsce...

Dostępność: sklepy turystyczne

FSR (First Strike Ration) - niedawno znalazłem coś takiego jest to ponoć nowsza wersja MRE. Jak dla mnie główną różnicą jest brak podgrzewacza, ten brak jest zniwelowany większa ilością przekąsek i napojów bogatszych w kalorie.
1 szt.FSR ma mieć=2900 kalorii gdy 3 szt.MRE=3800 kalorii
Skład:Białko: 15%Węglowodany 53%Tłuszcz: 34%
Tutaj można znaleźć co się kryje w opakowaniu.

Dostępność: jak na razie znalazłem tylko na Allegro.

Dodatki:

Nutridrink - jest przeznaczony dla osłabionych pacjentów lub nie posiadających apetytu. Mała buteleczka, do wyboru kilka smaków, no i ponad 300 kkal w jednym! W składzie: białko, węglowodany, tłuszcze po mikroelementy i witaminy.

Dostępność: apteka

BEEF JERKY Suszona wołowina
Dostepność: tu tu

Żywność z długim terminem przydatności - interesujący temat do poczytania

Do przetestowania:
Francusjka racja żywnościowa
BEEF JERKY
Nutridrink
FSR (First Strike Ration)

Powódź - walka ludzi z siłami natury

Published by ross154 under , , on 05:14

Cytując portal wp.pl. Fala powodziowa właśnie przechodzi przez stolicę, poziom wody na razie się nie podnosi. Władze stolicy apelują do warszawiaków o spokój. - Co prawda sytuacja jest bardzo poważna, jednak nie zagraża mieszkańcom stolicy - powiedziała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Poziom wody w Wiśle przekracza alarm powodziowy o ponad metr, teraz ma poziom 756 cm. Najwyższy poziom 770 cm fala osiągnie ok. godz. 19 w piątek i na tym poziomie utrzyma się do niedzieli wieczorem.

W związku z powodzią na stronie Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego znalazłem takie materiały:


Ochrona przeciwpowodziowa 
Rodzinny plan przeciwpowodziowy 
Zalecenia na wypadek powodzi

Wysokie temperatury
Co robić w przypadku upału

Współdziałanie z innymi organami
Wzór załącznika do wniosku o użycie pododdziałów
Sił Zbrojnych RP

Procedura użycia sił i środków jednostek wojskowych na terenie województwa mazowieckiego w sytuacjach kryzysowych

Sposoby postępowania podczas katastrof
Sposoby postępowania podczas katastrof

Sposób na kleszcza

Published by ross154 under , on 04:08
Jedno z niewielu rzeczy jakie mnie przerażają chodząc po lesie jest taki mały robaczek - kleszcz. Sprawia że nawet kiedy padnięty wracam do domu znajduje siły aby pójść do łazienki rozebrać się i dokładnie obejrzeć swoje ciało. Choć że mam wrażenie że kleszcze mnie jakoś omijają (kleszcza na sobie widziałem tylko raz) nienawidzę tego cholerstwa.
Kleszcze i inne insekty często są nośnikami różnych poważnych chorób. Borelioza na przykład, można się nią zarazić od ugryzienia kleszcza.
Od jakiegoś staram się przed dłuższym wejściem do lasu smarować się środkami na kleszcze zawierający DEET.
Teraz kilka słów o DEET - N,N-dietylo-m-toluamid (DEET) – związek chemiczny, pośrednio środek owadobójczy i sprawdzony naukowo jako odstraszający owady. Działa skutecznie na stawonogi gryzące ludzi np. komary, meszki, muchy końskie, kleszcze, muchy tse-tse oraz inne.
Czas ochrony po naniesieniu DEET na skórę lub ubranie zależy od stężenia związku w preparacie. Wg badań wyższe niż 50% stężenia DEET nie wydłużają istotnie czasu ochrony przeciw komarom.
N,N-Dietylometatoluamid został opracowany przez chemików armii USA, po doświadczeniu zdobytym w walkach w wilgotnych lasach zwrotnikowych podczas II wojny światowej. Pierwsze wojskowe zastosowanie miało miejsce w 1946, a cywilne, w 1957.

Na rynku jest spory wybór środków zawierających DEET.
Wczoraj w sklepie zakupiłem wojskowy spray z 30% DEET za 30 zł.
Zastanawiam się jednak czy nie przepłaciłem bo w hipermarkecie można kupić OFF Max również z 30% DEET za ok 18 zł i to większą butelkę.
Akurat to u mnie nie jest zaletą, mniejsza butelka mniej miejsca zajmie w apteczce.



Inne ciekawe informacje na ten temat:
http://www.borelioza.org/prezentacje/sposoby-na-kleszcza.pdf
http://www.off.com/default.aspx
http://www.borelioza.org/
http://www.palynology.allergy.pl/2006/2006-8.pdf
http://www.kleszcze.pl/img/loader.swf

Published by ross154 under , , , on 06:41

Na stronach PTTK mamy możliwość przejrzenia książki pt: Wybieram wędrowanie Poradnik młodego turysty.

Poza wskazówkami co zrobić, jak bezpiecznie wędrować, oraz o miejscach wartych odwiedzenia możemy poczytać trochę na temat doboru ekwipunku, pakowania plecaka, orientacji, meteorologii, pierwszej pomocy itp.

Wersję "on-line" poradnika można przeczytać tutaj.

Poradnik do ściągnięcia w formacie pdf 34 MB.

Dobrej lektury nigdy nie za dużo, tym bardziej kiedy jest darmowa ;)

Indywidualny opatrunek milsimowy

Published by ross154 under , , on 07:18
Podczas milsimów w drużynie warto ustalić stałe miejsce gdzie będziemy przechowywali IOM (Indywidualny Opatrunek Milsimowy). Przykładowo może to być duża boczna kieszeń w spodniach.







Mój IOM składa się z:
- zestaw kart ran CCS (pełna talia 9 sztuk).
- Karty Opatrywania Ran (KOR) dla medyka
- mały ołówek dla medyka
- mała opaska elastyczna z zapinką
- chusteczka higieniczna jako opatrunek
- światło chemiczne
- torebka foliowa ze struną na to wszystko

Torebkę obwijam czerwona szmatą.

Moja apteczka

Published by ross154 under , , , , , , on 03:09
Dziś dołączam wstępny spis mojej apteczki. Najpierw kilka słów o apteczce potem objaśnię tabelkę.
Na milsimy chadzam z dwoma apteczkami, pierwsza tego typu:

Umieszczam w niej rzeczy w kształcie walca (czyli: OFF na komary, woda utleniona), oraz przedmioty pozoracyjno-milsmowe (czyli: opatrunek, bandarze, karty CCS)

W drugiej apteczce podobnej do tej:
Tutaj przechowuje głównie jak nazwa wskazuje płaskie rzeczy z apteczki samochodowej ;) Czyli rzeczy na poważniejsze akcje których mam nadzieje nigdy nie użyć.

Czemu tak?
Zamiast nosić jedną większą apterczkę rozbijam ją na dwie mniejsze części. Pierwsza, "walcowata" apteczka jest przypięta na wierzchu do większej torby w kamizelce/pasie taktycznym, tak abym mógł po nią bardzo szybko sięgnąć. W przysłości myśle aby pozbyć się pasów molle na apteczce na rzecz szerokiego rzepa aby w prosty sposób mieć do niej dostęp.
Druga, płaska apteczka zazwyczaj zajmuje bardzo mało miejsca, umieszczam ją na dnie nadupnika lub w plecaku.

Pomimo że wszystkie przedmioty są a apteczkach warto pomyśleć aby bandarze, jałowe opatrunki i plasterki włorzyć do woreczków strunowych na wypadek przemoczenia.

Teraz czas na tabelkę:

Objaśnienie kolumn:
kształt - abym wiedział do jakiej apteczki wchodzi więcej przedmiotów
przedmiot - nie wymaga objasnienia
funkcja - do czego służy dany przedmiot, w ten sposób sprawdzam czy nic mi się nie dubluje.
szt - nie wymaga objasnienia
do kiedy - w prosty sposób kontroluje datę ważności danego przedmiotu
paczka - obecne miejsce danego przedmiotu
opis - mój komentarz, np. tabletki chce umieścić w małym woreczku strunowym, zasybka w dużej butelce będzie przesypana do małego woreczka strunowego.

Na żółto zaznaczyłem przedmioty które wykorzystam do pozoracyjnych opatrunków (na milsim) oraz opatrunki do innych drobnych ran.
Na różowo zacznaczyłem przedmioty które wykorzystam przy poważniejszych wypadkach.
Generalnie przedmioty koloru różowego mogą wejść do płaskiej apteczki.

Przedmioty do uzupełnienia do apteczki:
zatyczki do uszu
krople do oczu
szczykawka na kleszcze
saszetka z cukrem
tabletki do ssania do gardła
światło chemiczne
husteczka higieniczna do symulacji opatrunku na milsimach
jednorazowe ogrzewacze do rąk\baterii na zimę

Materiały szkoleniowe Ranger.org.pl

Published by ross154 under , , , , , , , , on 06:29


Niedawno natknąłem się na interesujący zbiór materiałów.
Materiały szkoleniowe:



  • Zasady podstawowe

    Proste reguły pozwalające ukierunkować swoje zachowanie w sytuacji kryzysowej. Jest to swoisty dekalog survivalowy, przydatny dla każdego niezaleznie od znajomości szczegołowych technik survivalu.

  • Działanie w wysokich temperaturach

    Zwięzły opis specyfiki przetrwania w klimacie gorącym. Potencjalne zagrożenia, metody przeciwdziałania, techniki zachowania zdrowia i dobrej kondycji w wysokich temperaturach.

  • Przetrwanie w warunkach zimowych

    Zwięzły opis specyfiki przetrwania w zimie. Potencjalne zagrożenia, metody przeciwdziałania, techniki zachowania zdrowia i dobrej kondycji w niskich temperaturach.

  • Podstawy wykorzystania nart biegowych

    Dobór i przygotowanie sprzętu narciarskiego, techniki jazdy na nartach biegowych, możliwe zagrożenia i praktyczne porady.

  • Proste sposoby przepowiadania pogody

    "Ludowe" metody przepowiadania pogody na podstawie obserwacji zjawisk atmosferycznych

  • Ochrona przed bronią masowego rażenia

    Opis działania najcześciej spotykanych środków toksycznych (bojowych i przemysłowych) oraz broni biologicznej. Algorytm zachowania w razie wystąpienia skażenia bądź zagrożenia skażeniem. Środki ochrony przed skażeniami i ich wykorzystanie.


    BRONIOZNAWSTWO I WYPOSAŻENIE

  • Przegląd broni strzeleckiej konfliktu w Kosowie

    Archiwalny materiał opisujący broń historycznego już konfliktu w Kosowie. Liczne ilustracje.

  • Odzież na lato

    Praktyczne porady dotyczące wyboru, użytkowania i konserwacji odzieży przeznaczonej do wykorzystania w klimacie gorącym.

  • Odzież na zimę

    Praktyczne porady dotyczące wyboru, użytkowania i konserwacji odzieży przeznaczonej do wykorzystania w klimacie gorącym.

  • Jak to bywało dawniej...

    Proponowany zestaw odzieży outdoorowej w wydaniu klasycznym - bez tkanin i materiałow hi-tech.

  • Wykorzystanie koni w działaniach specjalnych

    Pionierka praca omawiająca możliwości wykorzystania żołnierzy działających konno na współczesnym polu walki.


    WIEDZA WOJSKOWA

  • Znaki i sygnały - podręcznik

    Podręcznik omawia znaki i sygnały przekazywane przy pomocy gestów, znaki i sygnały przekazywane dźwiękiem i światłem, sygnały komunikacji z lotnictwem (w tym panele), alfabet Morse'a oraz sygnały do wykorzystania w warunkach niewoli. Liczne ilustracje.

  • Prawo wojenne - podręcznik

    Podręcznik wyczerpująco omawia wszelkie zagadnienia międzynarodowego prawa wojennego.

  • Maskowanie - instrukcja skrócona

    Instrukcja zwięźle omawia podstawowe aspekty maskowania - maskowanie żołnierza, maskowanie pojazdu, pozycji bojowej i punktu obserwacyjnego, maskowanie w warunkach szczególnych (zima, teren zurbanizowany)

  • Podręczne rozówki Polsko-Angielskie

    Rozmówki zawirają słowa i zwroty specjalistycznego języka wojskowego, podzielone na tematyczne działy (np. survival, broń i wyposażenie, komendy, łączność radiowa, pierwsza pomoc). Specjalna uproszczona transkrypcja fonetyczna pozwala na korzystanie z rozmówek przez osoby nie znające w ogóle języka angielskiego. Dodatkowo aneks - podstawowe zwroty po rosyjsku

  • Szkice i meldunki

    Instrukcja dotycząca sporządzania szkiców terenu, napisana przystępnym językiem i bogato ilustrowana - omawia spośób sporządzania szkicu z miejsca oraz szkicu drogi marszu. Dodatkowo omówienie metody sporządzania meldunków w formacie NATO.

  • Marsze na azymut

    Prosta instrukcja wykonywania marszu na azymut, wiele ilustracji.

  • Specyfika działań nieregularnych zimą

    Instrukcja omawia sposób przygotowania żołnierza do działania w zimie, podstawy wykorzystania nart śladowych, survival zimowy, konstruowanie specyficznych zapór inżynieryjnych.


    POZOSTAŁE


  • Instrukcja użytkowania Prymusa

    Tłumaczenie oryginalnej instrukcji użytkowania prymusa benzynowego będącego na wyposażeniu Rangera.

  • ABR ruszył

    Published by ross154 under , , , , , , , , , , , , , , , , on 04:14
    ABR - Airsoftowa Biblioteczka Rossa już ruszyła.
    Zainspirował mnie temat na WMASG.PL. Wcześniej miałem trochę ciekawych materiałów w wielu miejscach teraz wszystko będzie w jednym miejscu.
    Link: http://chomikuj.pl/ross154/Dokumenty/ABR+-+Airsoftowa+Biblioteczka+Rossa

    Będę starał się by biblioteczka żyła i co jakiś czas były dodawane nowe pliki.

    Bieg Rekruta wiosna 2010 w łódzkiem

    Published by ross154 under , , , , , , on 13:44
    Cytuje za http://weekend-warriors.pl/viewtopic.php?uid=565&f=18&t=2418&start=0:












    Termin:

    17-18.04.2010

    Koszt :

    10 zł płatne na starcie dla osób które chcą miec kolorowa mapę
    bezpłatne dla osób które się zadowola czarnobiałą kserówką

    Start:

    1000 Ldzań koło Pabianic

    Trasa

    około 35 km zgodnie z mapą dostarczona przed startem

    Punkty Kontrolne

    1 Surwiwal
    - ogień
    - woda
    - żywność
    - schronienie

    2 Terenoznastwo
    - orientacja mapy i siebie
    - azymut i odległosć
    - czytanie znaków topograficznych

    3 Medycyna
    - krwotoki
    - urazy
    - ewakuacja

    4 Alpinistyka
    - sprzet
    - stanowisko
    - pokonanie przeprawy

    5 taktyka
    - definicje
    - formacje
    - uzbrojenie
    - inżynieria

    Sprzęt:

    1 ubiór dostosowany do warunków pogodowych
    2 buty za kostkę chroniace staw skokowy
    3 plecak
    4 śpiwór (ciepły) karimata, schronienie (namiot,poncho, pałatka)
    5 żywnośc , zapas wody, menażka i manierka
    6 kompas, nóż i niezbednik

    UWAGA !! CAŁOŚĆ TRASY KAŻDY MOŻE LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE, POKONUJEMY JĄ INDYWIDUALNIE.

    Forum organizatorów:
    http://msw-zps.pl/forum/viewthread.php?thread_id=374&pid=6243#post_6243

    Sok brzozowy

    Published by ross154 under , , on 12:55
    W ostatni weekend miałem okazję napić się soku z brzozy. Słodziutki, pyszny i podobno bardzo zdrowy.
    Na działce u taty po ucięciu bocznej gałęzi dość obficie wypłynął sok brzozowy.
    Orócz brzozy sok można pozyskiwać także z klonu.
    Ciekawa metoda na pozyskanie wody w lesie w okresie przedwiośnia.
    Tu mała uwaga: Sok brzozowy jest nietrwały. Już po dwóch, najwyżej pięciu dniach kwaśnieje i nie nadaje się do spożycia.

    Za http://ciecinski.eco.pl/sok.html cytuje:
    Na przedwiośniu, gdy nocą jeszcze chwyta mróz, ale dniem temperatury są dodatnie i śnieg topnieje, brzozy, a także klony i graby zaczynają obficie wydzielać słodkawy sok ze zranionych miejsc. Dzieje się tak dlatego, że korzenie podają wodę z rozmarzającej gleby, a w roślinie przechodzącej ze stanu spoczynku do aktywności substancje zapasowe ulegają przekształceniu w związki rozpuszczalne i są transportowane przez tkanki przewodzące drzewa do rozwijających się pączków. Im wyżej znajduje się woda, tym więcej rozpuszcza się w niej cukrów, im wyżej położone jest skaleczenie, tym słodszy jest sok, który z niego cieknie. Zjawisko to trwa krótko - zazwyczaj około trzech tygodni (w zależności od pogody). (Np. w Wetlinie [Bieszczady] w latach 1991 oraz 1994 ruszyły soki w brzozach 13 marca.) Sezon kończy się, gdy liście brzóz osiągną wielkość monety jednogroszowej. Wtedy wypływający sok burzy się i pieni.
    Sok brzozowy jest bezbarwną, przeźroczystą cieczą, o słabo wyczuwalnym, ale przyjemnym smaku. Zawiera cukry (glukoza i fruktoza) w ilości najczęściej 0,7 do 0,8%, niekiedy do 2, a nawet 2,5%. Także kwasy organiczne w ilości około 0,1 do 0,2%, garbniki, oraz mikroelementy (łącznie ok. 0,03 do 0,07%) takie jak potas, wapń, żelazo, miedź, fosfor i inne. Nie ma zapachu, ale chłonie wszelkie zapachy z otoczenia bardzo "łapczywie", jeszcze w większym stopniu niż mleko. W soku znajdują się także witaminy z grupy B, rozpuszczalne w wodzie, ale w niewielkich ilościach.

    Więcej informacji na ten temat.
    http://ciecinski.eco.pl/sok.html
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Osko%C5%82a


    Kopalnia wiedzy dla brytofili

    Published by ross154 under , , , , , , , , , , , , , , , on 02:26
    Bardzo szanuje osoby które mają zaparcie w odnajdywaniu oraz przepisowym noszeniu swojego wyposażenia.
    Nie nalezę do grupy rekonstrukcyjnej, toteż w doborze wyposażenia nie jestem ograniczony regulaminem żadnej armii.
    Staram się jednak wykorzystywać ciekawe pomysły z regulaminów danych armii oraz patentów doświadczonych żołnierzy.

    Niedawno wystukałem taki adres: http://dpm-soldier.pl - jest to bardzo interesująca strona ułatwiająca bliższe zapoznanie DPMem w brytyjskim wykonaniu.

    Zacząłem czytać i czuje że strony tej długo nie opuszczę. Tyle tu ciekawych materiałów.
    Strona jest dedykowana brytofilom ale myśle że każdy może znaleźć tam coś dla siebie.

    Trzeba zwrócić szczególną uwagę na:


    W fajny i przystepny sposób są tu przedstawione pojęcia z zakresu taktyki.

    W swoim czasie chciałem zebrać materiały z podobnego zakresu, ale muszę zająć się czymś innym ;).

    Pozostaje pogratulować autorom strony ciekawego podejścia do ich pasji i zebrania tylu ciekawych informacji.

    zimowy pakiet miejski

    Published by ross154 under , , , on 00:11
    W dobie siarczystych mrozów, oczekiwanie na spóźnione pociągi czy tramwaje może być nie lada wyzwaniem.
    Proponuje do standardowej zawartości plecaka dodać tzw zapas zimowy. U mnie składa się z:
    - żelowy ogrzewacz - lekki dający ciepło choć na kilkanaście minut.
    - krem do rąk i pomadka do ust - może to mało męskie ale zima wysusza skórę.
    - baton - 100 min. opóźnienia może zaostrzyć apetyt
    - ew. termos - jechał ktoś 2 godziny w nieogrzewanym pociągu? Ja tak.
    - gazetka lub odtw. mp3 - gazetka dobra bo nie padnie w niej bateria od mrozu, odtwarzacz ma znów tą zaletę że ręce możesz trzymać w kieszeni.
    - latareczka - przydatna jak nam coś po zmroku upadnie na ziemie.

    Są jeszcze jakieś propozycje?

    Ekwipunek polarnika

    Published by ross154 under , , , on 06:32
    Ekwipunek wyprawy

    Maksymalna waga pulek – 40 kg
    Maksymalna waga plecaków: Część męska – 15 kg (plus pulki) Część damska – 20 kg (bez pulek)


    Sprzęt indywidualny

    Droga
    - Narty Ski – tourowe (Volki lub Head)
    Wiązania turowe (Silvretta lub Marker)
    Kijki narciarskie (nie teleskopowe)
    - Foki do nart – colltex
    - Plecak - min 65 l
    Pulki (Fjellpulken) + uprząż do pulek - tylko reprezentacja męska
    - Termos metalowy - 1l

    Obóz
    - Namioty 2- osobowe z fartuchami śnieżnymi (Alpinus - Expedition II, Marabut – Tengri) + namiot Pawła z serii Alpinus weekend (nie do rozbicia podczas sztormu) **
    - Śpiwór z puchu naturalnego –1300g (do – 30 ° C)
    Karimata dwuwarstwowa
    Alumata
    Botki puchowe namiotowe
    - 2 kuchenki benzynowe na 5 osób ( Primus Multifuel i MSR) + „awaryjna” kuchenka gazowa ***
    Garnki
    Termosy jedzeniowe
    Kubki termiczne
    Sztućce (zazwyczaj tylko łyżki)

    Ubranie
    Komplet przeciwwiatrowy - kurtka + spodnie
    - Komplet polaru 100 – bluza + spodnie
    - Komplet polaru 200 – bluza + spodnie
    - Komplet polaru 300 – bluza (zamiennie kurtka puchowa) + spodnie
    Komplet bielizny przeciwpotnej
    - Buty skorupowe „Koflach”
    Ochraniacze przeciwśnieżne
    - Skarpety grube – 3 pary
    - Skarpety cienkie – 3 pary
    Bielizna (wedle uznania)
    - Rękawice robocze drelichowe lub z cienkiego polaru 5 – palczaste
    - Rękawice windstoperowe 5 – palczaste
    - Rękawice narciarskie 5 – palczaste
    - Rękawice przeciwwiatrowe 1 – palczaste
    Czapka polarowa
    Czapka uszatka
    Windstoperowa maska na twarz
    Gogle narciarskie dwuszybkowe

    Arsenał antymisiowy
    - Sztucer „Mauser”
    - 20 pocisków przeciwmisiowych
    - 5 pocisków reniferowych tzw. „straszaków”
    Pistolet sygnałowy
    - 9 rakiet sygnałowych
    - Ogródek petardowy – 5 kompletów petardowych (linka + petarda z zestawem do mocowania)

    Niezbędne drobiazgi
    - Zestaw do naprawy sprzętu (kombinerki, śrubokręt, taśma samoprzylepna zwykła i wzmocniona do łatania namiotów)
    - Papier toaletowy 5 rolek
    - Zapałki sztormowe (15 paczek)
    - Zapalniczka (4 sztuki)
    Świeczka do smarowania nart
    Ołówek
    - Dratwa, nici dakronowe
    - Igły, nici zwykłe
    - Rep – 15 m
    - Preparat WD 40 do czyszczenia sztucera i rakietnicy
    Scyzoryk
    Termometr

    Inne
    Dwa czekany
    Trzy komplety raków
    - Lina – 25m
    Zapasowe wiązanie do nart
    - 4 butelki paliwowe MSR (0,6 l i 0,9 l)
    Łopata


    Rady mądrych ludzi, których nie posłuchaliśmy
    * Namioty typu igloo, mimo że na silnym wietrze spisują się bardzo dzielnie, ma polarnym szlaku są co najmniej niewygodne. Przydają się tu namioty znacznie obszerniejsze (typ tunelowy) z dobrym systemem wentylacji (bardzo ważne), w których można swobodnie gotować, pakować plecaki a nawet zrobić k.... (jeśli ma się dużą przybudówkę). Zajrzyjcie do ofert firm Helsport i Hilleberg.

    ** Zimą w Arktyce oprócz mrozu najbardziej dokucza wilgoć. Nasze puchowe śpiwory ciągnęły wodę jak gąbki. Sprawdzają się tu natomiast śpiwory ze sztucznego puchu. Warto zainteresować się Ajungilakami.

    *** Za kołem zimą tylko benzynówki ! O niebo wydajniejsze, szybsze, bardziej niezawodne niż palniki gazowe. Na gazie można zagotować wodę ze śniegu roztopionego wcześniej na palniku benzynowym.

    Przetrwać zimą

    Published by ross154 under , , , , , , on 14:10
    Znalezione w internecie zapiski na temat przetrwania w zimie.
    1.Już po ciemku doszliśmy na polanę szczytową Leskowca- zaczęliśmy szukać miejsca pod namiot- była mgła, wiało i padał mokry śnieg- wybrałem miejsce przy ścianie lasu, pod okapem świerku- było dość osłonięte przez drzewa i inne namioty- ważne gdy nie mamy fartuchów, które zapobiegają podwiewaniu od dołu.
    2. Pożyczyłem łopatę- saperka niestety jest mało użyteczna przy puchatym śniegu- lepsza jest łopata lawinowa... lub łopata śniegowa do odśnieżania samochodu- dokładnie to samo(obie teleskopowe i o dużej powierzchni)- tylko ta druga jest słabsza-trochę łatwiej ją złamać. Poza tym ta druga kosztuje w obi ok.20 zł...
    Wyrównałem śnieg pod namiot- mniej więcej, wiało jak diabli i nie było czasu na wyższą inżynierie.
    3. Przygotowałem namiot wyrzuciłem go z pokrowca, na 3...4 ustawiliśmy sypialnię(namioty z zewnętrznym stelażem są lepsze) i narzuciliśmy szybko tropik.
    Napiąłem go wbijając naostrzone ucięte gałęzie świerka w miejsce szpilek, których mi się nie chciało nosić, ponadto użyłem kijów trekkingowych.
    4. Jak już wszystko stało jedna osoba weszła do namiotu z plecakami i zaczęła rozpakowywać wszystko- najpierw folia NRC na podłogę namiotu- ZŁOTYM DO ZIEMI!!!!!!! I na to karimaty- moja miała 15mm i była wystarczająca, Megg miała z serii 8mm, zużytą i trochę ciągnęło od ziemi...
    5. Tymczasem wokół namiotu stawiam murek śnieżny ok.0,7 m wysokości...
    6. Kiedy wszystko już stoi bierzemy się za topienie śniegu na wodę- pamiętajcie kolorowy śnieg to taki, który się nie nadaje do topienia- jest brudny..
    7. Jemy, gadamy przy ognisku- warto się ogrzać przy płomieniach przed snem.
    8. Przed snem buty wsadzamy do foliowego worka, labo zdjętego pokrowca od namioty i chowamy w sypialni namiotu, wkładki śpią ze mną w śpiworze, tak samo sprzęt elektroniczny.
    9. Przed snem zażyłem jedną bayerowską aspirynę- kwas acetylosalicylowy rozcieńcza krew i zapobiega odmrożeniom przez to, iż krew łatwiej krąży w naczyniach włosowatych. Nie należy jej stosować przy biwakach w górach wysokich- nie pozwala na aklimatyzację(która w dużym uproszczeniu polega na zagęszczeniu krwi, czyli ilości czerwonych krwinek przenoszących tlen- jest to tak zwana pojemność tlenowa układu krążenia w związku ze zmniejszonym ciśnieniem parcjalnym tlenu na wysokościach)
    Nie zażywamy też jeśli istnieją inne przeciwwskazania wg. ulotki (wrzody, uczulenie).
    Jemy też dużą, energetyczną kolację- człowiek wygłodzony i przez będący w hipoglikemii jest podatny na wychłodzenie i odmrożenia.

    Trochę konkretów:

    Namiot
    "Zimowy" namiot powinien spełniać kilka warunków:

    * posiadać fartuchy śnieżne
    * posiadać podłogę o wysokiej wytrzymałości na przemakanie (wodoodporność ok. 10 tys. mm)
    * być stabilny na silnym wietrze (zmora zimy i wyższych gór) - z tego względu większość namiotów tzw. wyprawowych (czyt. zimowych) posiada więcej niż dwa maszty konstrukcyjne. My polecamy namioty pięciopałąkowe - cztery maszty konstrukcyjne i piąty powiększający główny przedsionek. Taki namiot jest nieco cięższy niż namiot trzymasztowy, ale za to bardzo stabilny.
    * łatwo się rozkładać, nawet na silnym wietrze - dobrym patentem jest mocowanie namiotu do masztów typu "fast-click" oraz tropiku do reszty namiotu za pomocą klamerek. Patrz też by dało się rozłożyć namiot bez zdejmowania rękawic - nie kupuj namiotu, w którym mocowanie do masztów polega na wiązaniu węzełków na tasiemkach!
    * posiadać dobrą wentylację - przynajmniej dwa otwory wentylacyjne po przeciwnych stronach namiotu. Ważne by w razie czego można je było szczelnie zatkać, by przy silnym wietrze nie nawiewało przez nie pod tropik śniegu

    Inne przydatne (ale niekonieczne) cechy to:
    * dwa przedsionki, w tym jeden duży do ewentualnego gotowania czy zakładania/zdejmowania butów bez otwierania zamka w tropiku. Zwróć uwagę by konstrukcja przedsionka minimalizowała nawiewanie śniegu do środka przy otwieraniu tropiku. Drugi przedsionek przydaje się na sprzęt (raki, czekany...) oraz gdy w trakcie biwakowania zmieni się kierunek wiatru
    * możliwość postawienia namiotu na czterech punktach - zwykle do zamocowania namiotu do podłoża będziesz mieć bardzo ograniczoną ilość czekanów/kijków/śrub
    * możliwość podwieszenia wewnątrz latarki - jeśli namiot tego nie ma można doszyć w najwyższym punkcie sklepienia dwie tasiemki
    * duże i dużo kieszeni wewnątrz na sprzęt (ciuchy, żarcie)

    Śpiwór
    Śpiwór powinien być ciepły czyli z optimum temperatury poniżej zera (najlepiej w okolicach -10 do -20). Najlepsze są śpiwory z naturalnego puchu, o zawartości puchu przynajmniej 1000g. Śpiwór puchowy ma jednak wadę w porównaniu ze przewagę nad śpiworami z tworzyw sztucznych, że nie izoluje tak dobrze grzeje nawet gdy jest mokry, a niestety jeśli nie zapewni się dobrej wentylacji w namiocie, do rana wszystkie rzeczy są mokre od skraplającej się i kapiącej ze ścian namiotu wody.

    Wiele osób preferuje śpiwory z krótszym zamkiem (kokon), zapewniającym zmniejszenie utraty ciepła z okolic stóp. Minusem takich zamków są trudności w połączeniu z innym śpiworem.

    Pierwszym najważniejszym sprzętem jest śpiwór- w odczuciu moim dobre są puchówki, choć trzeba o nie dbać i suszyć , co przy takiej jak teraz pogodzie może być trudne.
    Ja użyłem dwóch włożonych w siebie śpiworów mumii syntetycznych- jeden miał extremum +2, a drugi zewnętrzny -17ºC przy temperaturze zewnętrznej rzędu -5, -7 i silnym wietrze wystarczyło. Oczywiście byłem ubrany w śpiworze- miałem polarowe spodnie(z hipermarketu), koszulkę oddychająca, i gruby polar oraz cienkie i nie uciskające skarpetki.

    Ubiór
    W przypadku ubioru ważne jest by nie uciskał- może to prowadzić do odmrożeń.
    w zimie stosuje membranowy strój systemowy- mówiąc po ludzku: w/w podkoszulka, spodnie polarowe, bluza polarowa , spodnie i kurtka membranowa- tej ostatniej używam tylko w wypadku opadów śniegu i wiatru, tak to lepiej iść w samej bluzie z polaru
    Dublujemy czapke i rekawiczki- te drugie muszą występować w formie nieprzemakalnej- fajnym rozwiązaniem są rękawiczki polarowe i membranowe łapawice zakładane na nie- ja przemoczyłem niestety w czasie budowy murku polarowe(łapawic nie miałem) i jęczałem.
    wełniane - nawet przemoczone grzały....polecam.


    Ekwipunek na wyprawach wielodniowych

    Wyposażenie na wyprawy wielodniowe powinniśmy kompletować w sposób drobiazgowo przemyślany. W Beskidach lub innych stosunkowo gęsto zamieszkanych górach będziemy mieli zwykle możliwość szybkiego wycofania się do wsi lub schroniska, jednak wybierając się np. w odludne rejony Karpat rumuńskich, w Ural lub pasma skandynawskie musimy zdawać sobie sprawę, że przez kilka lub kilkanaście dni zdani będziemy wyłącznie na własne umiejętności i na to, co spakowaliśmy do plecaka.

    Musimy zatem przygotować się na wszelkie możliwe warunki pogodowe, terenowe, sprzętowe (awarie, niedobór żywności i in.) oraz związane z „czynnikiem ludzkim” (urazy, wypadki, zachorowania, itp.).

    Lista sprzętu osobistego na wyprawach wielodniowych pokrywa się częściowo z listą zalecaną w przypadku wycieczek jednodniowych, w tym miejscu skupimy się przede wszystkim na kilku elementach wyposażenia niezbędnych do bezpiecznego realizowania dłuższych wycieczek obejmujących zimowe biwakowanie w terenie.

    Namiot i płachta biwakowa
    Z myślą o wyprawach wysokogórskich i arktycznych produkowane są specjalistyczne namioty zimowe (śniegowe), dosyć drogie i trudno dostępne. Statystyczny turysta rzadko może pozwolić sobie na luksus posiadania dwóch namiotów – letniego i profesjonalnego zimowego. Na szczęście biwakowanie zimą jest wykonalne w niemal każdym namiocie, tym bardziej, im w większym stopniu spełnia on kilka podstawowych wymagań.

    W przypadku namiotu zimowego najbardziej pożądane cechy to:

    - Konstrukcja dwupowłokowa.
    - Wodoodporny tropik.
    - Maszty odporne na niskie temperatury.
    - Bardzo dobra wentylacja.
    - Konstrukcyjna odporność na wiatr i przysypywanie śniegiem, duża „przestrzeń życiowa”.
    - Funkcjonalny przedsionek.
    - Wykonana z wytrzymałego materiału, wodoszczelna, podwyższona podłoga.
    - Długie odciągi dostosowane do nart i innych szerokich elementów stabilizujących.

    Jak widać, z przytoczonych wyżej porównań, najlepiej w warunkach zimowych sprawdzać się będzie średnio wysoka, samonośna, wykonana z dobrych jakościowo, wodoodpornych materiałów, dwupowłokowa, dobrze wentylowana kopułka z wysokim obszernym przedsionkiem. Pętle odciągów muszą być szerokie i wykonane (podobnie jak maszty) z odpornych na niskie temperatury materiałów.

    Na wyprawy wielodniowe zawsze zabieramy ze sobą zapasowy segment masztu, ewentualnie także zapasową, będącą elementem masztu gumkę (wymiana segmentu wymaga zazwyczaj obcięcia kawałeczka przewleczonej przez maszt gumki, jeśli wymiany segmentów dokonywaliśmy już kilka razy, przy kolejnej wymianie oryginalna gumka może okazać się za krótka).

    Mimo dobrej wentylacji namiotu oraz codziennego czyszczenia go z lodu i śniegu, na dłuższych wycieczkach trudno uniknąć postępującego zalodzenia ścianek. Zazwyczaj po kilku dniach namiot przypomina bardziej konstrukcję z blachy niż z elastycznego materiału. Normalne złożenie go staje się wtedy niemożliwe (starając się zrobić to na siłę, bardzo łatwo podrzeć tkaninę). W tej sytuacji należy uformować z niego w miarę poręczny pakunek, zabezpieczyć dużym workiem foliowym i transportować przytroczony do plecaka.

    Alternatywą dla namiotu jest płachta biwakowa. Jej zastosowanie ogranicza się głównie do krótszych, np. 2–3 dniowych wycieczek, w niezbyt wysokich górach, przy przewidywanej łagodnej zimowej pogodzie. Można zabierać ją także awaryjnie na wycieczki jednodniowe. Bardzo dobrze sprawdzają się płachty podczas noclegów w szałasach, kolibach skalnych itp. warunkach.

    Płachta biwakowa to rodzaj futerału z nieprzemakalnego materiału, do którego wsunąć możemy karimatę i śpiwór (kształt typowej płachty jednoosobowej odpowiada kształtem śpiworowi typu „mumia”); okolice głowy chronione są dodatkowo przez rodzaj zamykanego kaptura. Najbardziej godne polecenia są płachty z „oddychających” membran eliminujące możliwość zawilgocenia śpiwora parą wodną uwalnianą z powierzchni ciała. Inne modele płacht posiadają wewnętrzne ścianki wycielone folią analogiczną do folii NRC, ograniczającą odpływ ciepła wypromieniowanego przez organizm (niestety płachty takie nie „oddychają”).

    Główne zalety płacht to:

    - znacznie obniżone w stosunku do nawet najmniejszego namiotu waga i objętość,
    - możliwość spania praktycznie wszędzie (w miejscach, gdzie nie zmieściłby się namiot),
    - brak konieczności rozstawiania (bardzo szybkie rozkładanie i zwijanie).

    Niemniej pamiętać należy, że żadna płachta biwakowa nie zastąpi funkcjonalnie namiotu. Na długich, trudnych wyprawach lepiej mieć ze sobą „namiastkę domu” w postaci namiotu, w którym będziemy mogli schronić się przed wiatrem i śniegiem, ugotować jedzenie, spokojnie się przebrać itd.

    Pozostały niezbędny sprzęt
    * sprzęt do gotowania czyli maszynka (gazowa lub typu primus), menażka z przykrywką, kubek do nabierania śniegu, termosy, butelka na stopioną wodę
    * folia NRC na podłogę namiotu - jeśli planujesz biwakować kilka nocy w jednym miejscu musi to być inna NRC-etka niż ta ratunkowa


    Inne przydatne rzeczy

    * kominiarka na głowę
    * ręczniczek do wycierania wilgoci i naniesionego z zewnątrz śniegu - w ostateczności można zastąpić brudną koszulką lub brudnymi skarpetkami
    * chusteczki do mycia (dla niemowlaków) oraz gumy do żucia
    * Ogrzewacze czyli tak zwane Heatpacki- jeden taki pozwolił mi rano wogóle cokolwiek zrobić-maiłem zupełnie zgrabiałe do bólu łapy(jkaby ktos mi szpilki pod paznokcie wbijał)- zgiąłem blaszkę i ciepło!!.
    Są dwa rodzaje ogrzewaczy chemicznych- jednorazowe i wielorazowe- te drugie to nic inne jak tiosiarczan sodu czyli ciecz wychłodzona ,która rekrystalizuje pod wpływem symulacji uderzenia- czyli zgięcia balszki- działają dośc krótko do 1-2h czasu i ich moc słabnie z ilością uzdatniań.
    Drugi typ opiera sie na utlenianiu zelaza- 12h kosztuje ok 7zł, więc warto mieć coś takiego w apteczce, moze uratowac nasze konyczyny od odmrozen, albo wsadzone do butów na noc , przesuszyć je i zapobiec zamrznieciu. Zmarzluchom polecam wrzucenie do śpiwora ogrzewaczy chemicznych - jeden w okolice stóp, drugi naklej na klatkę piersiową. Starczają na ok. 10-12 godzin grzania, a więc na całą noc.

    Apteczka osobista na wycieczce wielodniowej
    - szeroka opaska elastyczna
    - opatrunkowa opaska dziana
    - jałowe kompresy gazowe – kilka sztuk o różnych rozmiarach
    - cienka folia NRC
    - wodoodporne plastry z opatrunkiem – jeden komplet listków o zróżnicowanej wielkości lub plaster z opatrunkiem w szerokiej taśmie do cięcia według potrzeb
    - odkażające gaziki (nasączone alkoholem izopropylowym)
    - środki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe – Pyralginum (Metamizolum natricum), Paracetamol (Paracetamolum), Ibuprofen (Ibuprofenum) i inne – odpowiedniki dostępne są pod różnymi nazwami handlowymi, najlepiej tabletki 400 mg; aspiryna (Acidum acetylsalicylicum); Viprosal B (Vipera lebelina toxinum)– maść przeciwbólowa i rozgrzewająca,
    - środki przeciwalergiczne – np. Calcium (Calcii lactogluconas), Loratan (Loratadinum)
    - środki przeciw łagodnym zatruciom pokarmowym, biegunce itp. – np. Smecta (Smecta), Loperamid (Loperamidi hydrochloridum), węgiel (Carbo medicinalis) – co najmniej 2–3 listki
    - środki przeciwdziałające przeziębieniu i wspomagające jego leczenie – witamina C, aspiryna (Acidum acetylsalicylicum), Calcium (Calcii lactogluconas), preparaty złożone – Scorbolamid, Rutinoscorbin, Coldrex, Gripex, Tabcin i podobne; Cholinex (Cholini salicylas), Chlorchinaldin (Chlorquinaldolum) – leki odkażające, do ssania, stosowane przy łagodnych zapaleniach jamy ustnej i gardła
    - glukoza spożywcza – jako łatwo przyswajalny cukier prosty może być stosowana w stanach osłabienia, wychłodzenia itp.; nie należy jej łykać, tylko ssać jak najdłużej, bowiem najlepiej wchłania się przez błony śluzowe jamy ustnej
    - zapas wszystkich leków, które stosujemy w ramach zaleconej przez lekarza indywidualnej kuracji – dotyczy osób chorych na niektóre nie wykluczające wędrówek górskich przewlekłe schorzenia, osób w trakcie rekonwalescencji itp.

    Ponadto, w zależności od terenu, w jakim zamierzamy działać i indywidualnych wymagań zabrać możemy:

    - środki przeciw nudnościom i chorobie lokomocyjnej – np. Aviomarin (Dimenhydrinatum)
    - środki bakteriostatyczne, zwiększające odporność organizmu – np. Alliofil lub preparaty złożone: Trilac, Lacidofil
    - preparaty multiwitaminowe – z ich stosowaniem nie można przesadzać, nadużywanie może prowadzić do hiperwitamionozy
    - (dla astmatyków) środki przeciwdziałające dusznościom – np. Foradil (Formoterolum) – dostępny na receptę, stosowany w leczeniu chorób układu oddechowego, astmy, łagodzi też skurcze oskrzeli wywołane przez intensywny wysiłek fizyczny, zimno lub obecność alergenów u osób ze skłonnością do ich powstawania (z nadwrażliwością oskrzeli); Foradil należy stosować ze świadomością, że może on przyśpieszać akcję serca, co w niektórych przypadkach (np. właśnie po forsownym wysiłku fizycznym) może być niebezpieczne.

    Apteczka wspólna na wycieczce wielodniowej (dla grupy kilkuosobowej)
    - gruba wytrzymała płachta NRC
    - chusta trójkątna – do wykonania temblaku
    - małe ostre nożyczki, niewielka pęseta
    - cienkie rękawiczki lateksowe – 2 pary, niezbędne podczas opatrywania ran (w terenie zwykle mamy brudne ręce)
    - niewielki termometr lekarski
    - mocny wodoodporny plaster bez opatrunku
    - paski do zamykania ran Steri-Strip – 2 komplety, w tym jeden z paskami elastycznymi
    - silne środki przeciwbólowe – Pyralginum (Metamizolum natricum) w czopkach, Tramadol (Tramadoli hydrochloridum) – dostępne na receptę, stosowane przy ciężkich bólach, odmrożeniach, złamaniach, dawkowanie ostrożne, najlepiej po konsultacji z lekarzem lub pod jego nadzorem, zgodne z zaleceniami w ulotce
    - środki odkażające – woda utleniona w postaci żelu – Peroxygel (Hydrogenii peroxydum); maści antybakteryjne Cicatryl (preparat złożony), Tribiotic (preparat złożony) i in.; Rivanol (Ethacridini lactas); nadmanganian potasu (Kalium Hypermanganicum) – do odkażania ran, stłuczeń, otarć roztworem 0,1 % (można także odkażać nim wodę)
    - środki przeciw obrzękom – np. Altacet (Aluminii acetotartas) – dostępny jest w tabletkach do sporządzania roztworu wodnego lub w żelu; działa przeciwzapalnie i słabo odkażająco; nie wolno stosować go na uszkodzoną skórę
    - środki rozkurczowe – np. No-Spa (Drotaverini hydrochloridum)
    - środki pobudzające, wspomagające układ krążenia – np. Glucardiamid, Glukof – dostępne bez recepty preparaty złożone, aktywizują czynność serca, zwiększają częstość i głębokość oddechów, podwyższają ciśnienie krwi, są moczopędne; niewskazane dla osób z nadciśnieniem tętniczym, astmą, cukrzycą; należy zachować ostrożność w ich wykorzystaniu – często skutkuje ono doraźnym, krótkotrwałym pobudzeniem, po którym wracają spotęgowane zmęczenie i apatia
    - środki łagodzące skutki odwodnienia i związanego z nim zaburzenia równowagi elektrolitów w organizmie – dostępny na receptę Gastrolit (preparat złożony) – tabletki lub proszek do sporządzania napoju leczniczego, nawadnia organizm i reguluje poziom soli mineralnych, zawiera glukozę, niewskazany przy niewydolności nerek; także sól z mikroelementami – do podawania w roztworze wodnym. Osoby z niewydolnością nerek powinny unikać nadużywania soli
    - leki przeciwko zaparciom – np. Altra (preparat złożony) w drażetkach; Forlax (Macrogolum) dostępny w saszetkach, do sporządzania roztworu wodnego
    - środki przeciw bakteryjnym zatruciom pokarmowym, stanom zapalnym ucha, układu oddechowego, układu moczowego itp. – dostępne na receptę Furaginum (Furaginum), Urosept (preparat złożony) – na zapalenia dróg moczowych; antybiotyki – stosować je należy tylko w ostateczności przy bardzo dużym nasileniu objawów świadczących o infekcji bakteryjnej, zgodnie z zaleceniami i uwagami zawartymi w ulotce, najlepiej po (np. telefonicznej) konsultacji z lekarzem, stosując dodatkowo preparaty osłonowe – np. Lacidofil, Trilac (leki złożone)
    - środki przeciw chorobie wysokościowej – w żadnym wypadku nie powinniśmy samodzielnie przyjmować wyspecjalizowanych lekarstw – np. Diuramidu (Acetazolamidum), Dexamethasonu (Dexamethasonum) i in. Kurację rozpocząć możemy jedynie wtedy, gdy w zespole jest kompetentny lekarz lub jeśli mamy za sobą profesjonalny kurs ratownictwa wysokogórskiego, na którym nauczyliśmy się stosowania odpowiednich środków farmakologicznych. Dolegliwości o słabym natężeniu – przede wszystkim najbardziej typowy ból głowy eliminować można stosując aspirynę, dodatkowo wykazuje ona także właściwości przeciwkrzepliwe. Tak czy inaczej najlepszym sposobem na przeciwdziałanie chorobie wysokościowej jest bezwarunkowy, natychmiastowy odwrót na niższe wysokości (zob. podrozdział Brak Aklimatyzacji. Ostra choroba górska (AMS))
    - łagodzące krople do oczu – Visine (Tetryzolini hydrochloridum), Oculosan (preparat złożony), sól fizjologiczna.

    Izolacja od podłoża
    Najczęściej stosowanym rozwiązaniem jest podłożenie pod śpiwór uniwersalnej grubej karimaty. Budową przypomina ona sprężystą gąbkę, w której uwięzione są komórki stanowiącego dobry izolator powietrza. Do zalet karimat należy mała masa, względna nieczułość na przebicia i inne niewielkie uszkodzenia oraz wodoodporność (tylko długo użytkowane, pokryte mikropęknięciami i naddarte karimaty mogą w pewnym stopniu chłonąć wodę). Karimatę przytroczoną do plecaka powinniśmy nosić w dopasowanym mocnym pokrowcu. Mimo że, jak wspomniano, jest wodoodporna, nie ma potrzeby wystawiać jej na działanie śniegu, który wraz z nią przyniesiemy do namiotu, ponadto nieosłonięta narażona jest na poszarpanie, np. podczas przedzierania się przez gęstą kosówkę.

    Całkiem dobrze w warunkach zimowych sprawują się coraz częściej spotykane na rynku materace samopompujące. Po rozwinięciu i otworzeniu zaworu samoistnie wypełniają się one powietrzem (jeżeli uznamy, że są za miękkie, możemy nadmuchać je mocniej). Materace samopompujące są bardziej komfortowe od karimat i mają podobne lub nieco lepsze własności termoizolacyjne. Do ich wad należą wyższa cena, większa waga i drastyczne obniżenie użyteczności w przypadku przebicia zewnętrznej powłoki (kładąc się na dziurawym materacu, będziemy oczywiście wypychać z niego powietrze).

    Przydatność typowych plażowych materaców dmuchanych jest niewielka. Są one bardzo ciężkie, wymagają pracochłonnego nadmuchiwania, zaś przebite stają się bezużyteczne. Z drugiej strony zapewniają komfortowy sen i dosyć dobrą izolację termiczną. Wykorzystanie tego typu materaców można rozważyć w przypadkach, gdy nie zmieniamy miejsca noclegu codziennie, ale przez kilka dni działamy ze stacjonarnego, np. rozbitego wysoko w dolinie, obozu. Na rynku pojawiają się ostatnio nowatorskie konstrukcje materaców dmuchanych, bardziej wytrzymałych, lżejszych, z komorami wypełnionymi puchem i in. Z pewnością są one bardziej godne polecenia niż plażowe materace starszych typów, ich wadą pozostaje jednak wciąż wysoka cena i podatność na przebicie.

    Popularna wśród wielu turystów „alumata”, czyli cienka mata wykonana z warstewki gąbczastego polietylenu zespolonego z metalizowaną aluminium folią nie nadaje się do stosowania zimą. Pomijając kwestię komfortu, należy stwierdzić, że jest ona po prostu zbyt cienka, by zapewnić dostateczną izolację termiczną od podłoża.

    Rozłożenie biwaku
    Zimą o wiele łatwiej jest znaleźć miejsce pod namiot - nadaje się do tego każdy w miarę połogi kawałek terenu pokryty śniegiem. Wybierając miejsce patrz by było ono bezpieczne, tzn. nie narażone na lawiny, spadające kamienie, nawisy, itd. Jeśli teren nie jest idealnie płaski można wykopać platformę, czasem trzeba ją wyrąbać czekanem w lodzie. Wkopanie się głębiej w śnieg jest też polecane przy silnym wietrze oraz po świeżych, dużych opadach śniegu.

    Przed postawieniem namiotu ubij dokładnie śnieg - jeśli tego nie zrobisz, w trakcie wieczornej krzątaniny powstaną "góry i doliny", w które się potem ciężko wpasować w czasie snu. Ewentualnie pojawiające się zagłębienia można łatwo wyrównać dorzuconym śniegiem. Czym to zrobić? A choćby deseczką do krojenia! Zabieranie ze sobą łopaty lawinowej jest w tych warunkach przesadą.

    Postaw namiot głównym wejściem od strony zawietrznej. Zapobiega to nawiewaniu śniegu do środka w trakcie wchodzenia i wychodzenia. W naszym klimacie silne wiatry nadchodzą najczęściej z zachodu lub z północy – bardzo rzadko z południa. Wiatr halny jest tu wyjątkiem, ale występuje tylko wczesną wiosną.
    Najlepiej stawiać namiot na otwartej od Wschodu, a osłoniętej od Północy i Zachodu sporej polanie i niedaleko od ściany lasu. Poranne słońce szybko osuszy namiot i śpiwór z wilgoci i po śniadaniu można będzie wszystko spakować bez kombinacji.

    Teraz z kolei układamy obok planowanego miejsca na namiot dużą płachtę, na której będziemy układali wszystko, co akurat nie będzie nam [potrzebne. Chodzi o to, że już niebawem powciągamy cały sprzęt do namiotu i nie można pozwolić, by wszystko było utytłane w śniegu. Wilgoci i tak będziemy mieli za dużo!
    W tym momencie zazwyczaj zmieniam kurtkę trasową na puchową oraz buty do nart na śniegowce. Cieplej i wygodniej!

    Do mocowania namiotu do podłoża używa się:
    * czekanów lub kijków (jeśli masz możliwość, to przed wbiciem w śnieg zdejmij rączkę, rano nie będziesz za nią kopał, gdy wmarznie w śnieg i wyciągniesz kijek bez niej) jeśli rozbijasz się na miękkim śniegu
    * śrub lodowych, gdy rozbijasz się na "betonie"

    Tradycyjne "śledzie" możesz zostawić w domu.

    Po postawieniu namiotu zasyp dokładnie fartuchy śnieżne. Jeśli masz możliwość obrzuć je dodatkowo kamieniami oraz także wbite w śnieg czekany. Otwórz otwory wentylacyjne, jeśli nie chcesz w środku mieć sauny. Dorosły człowiek wydala przez płuca i skórę ok. 1300ml wody na dobę, która zimą przy szczelnie zamkniętym namiocie nie paruje, ale zbiera się na ściankach. Do tego dolicz parę wodną powstałą w trakcie gotowania oraz tą z mokrych ciuchów... Dobra wentylacją jest konieczna.

    Rozłóż na podłodze namiotu folię NRC - zdecydowanie poprawia to izolację termiczną od podłoża. Jeśli pomimo to będzie Ci "ciągnęło" od śniegu (zdarza się przy starej, wysłużonej karimacie), rozłóż dodatkowo na karimacie ciuchy, a w ostateczności także pusty plecak.

    Ustal ze wszystkimi lokalizację kibla, żeby się rano nie okazało, że piliście wodę ze "wzbogaconego" śniegu

    Można wskakiwać do środka - przy wciąganiu plecaków staraj się nanieść jak najmniej śniegu. Temperatura w namiocie wkrótce przekroczy zero, śnieg się stopi i będziesz mieć kałużę. Jeśli masz skórzane buty oczyść je ze śniegu i też włóż do środka namiotu.

    Wszystkie ciuchy, szczególnie te mokre, staraj się rozłożyć na plecaku lub wrzucić do kieszonek namiotu. Zostawione na podłodze zamienią się do rana w zlodziałe skorupki. Nawet jeśli masz dobry namiot i utrzymujesz w nim idealny porządek, na podłodze zbiera się sporo wilgoci - wszystko co położysz bezpośrednio na podłodze wkrótce nią nasiąknie. Także butelkę ze stopioną wodą trzymaj na plecaku, żeby woda nie zamarzła.

    Gotowanie
    Producenci namiotów stanowczo odradzają gotowanie w środku, polecając robić to w przedsionku lub w ogóle na zewnątrz. Jest to na pewno bardziej bezpieczne, ale w ogóle nie praktyczne. Gotując w środku po pierwsze szybciutko podwyższa się temperaturę w środku namiotu tak, że nawet przy dużym mrozie staje się ona wkrótce dodatnia. Po drugie w otwartym namiocie temperatura jest bliska tej na zewnątrz - po całym dniu spędzonym na mrozie i unieruchomionym wewnątrz namiotu można przy takim gotowaniu (które trwa i trwa...) zamarznąć.

    Tak więc gotujemy w środku, ale:

    * bardzo ostrożnie by nie spalić namiotu - płonie błyskawicznie!, krótko mówiąc w trakcie gotowania nie wykonuj żadnych większych ruchów wewnątrz namiotu typu pakowanie, przebieranie się, wychodzenie na zewnątrz, itd.
    * pod przykrywką - szybciej się woda zagotuje i mniej wyparuje na ścianki namiotu
    * przy otwartej wentylacji - raz, żeby się nie zaczadzić, po drugie by uniknąć efektu łaźni parowej

    Gotowanie w namiocie

    Jeśli masz możliwość doniesienia na biwak płynnej wody - skorzystaj z tego, skróci to znacznie gotowanie. Do przygotowania jednego litra wody ze śniegu potrzeba ok. 45 - 60 min! W wyższych górach (powyżej górnej granicy lasu) śnieg ma z reguły dobrą jakość. W lesie sprawdź najpierw co nabierasz do menażki, a najlepiej wierzchnią warstwę odrzuć. Śnieg najlepiej nabierać kubeczkiem z przedsionka namiotu.

    Na początek wrzuć do menażki niewielką ilość śniegu (lub jeśli posiadasz wlej nieco płynnej wody) i stop go na niewielkim ogniu. Dopiero teraz nałóż śniegu po brzegi menażki i podkręć kurek na maximum. Inaczej przypalisz menażkę i woda będzie mieć nieprzyjemny posmak.

    Śnieg trzeba kilka razy dokładać (im bardziej puchaty śnieg, tym mniej wody się uzyskuje z danej objętości. Najlepiej więc do topienia nadaje się lód), dlatego warto mieć kubek do jego dokładania. Część śniegu połóż na dekielku - wykorzystasz ciepło uciekające przez pokrywkę. Śnieg w menażce, póki się nie stopi całkowicie, mieszaj z powstałą już wodą. Najwolniej topi się pierwsza porcja, potem idzie to już szybciej. Pamiętaj by do następnego gotowania zostawić na dnie menażki trochę wrzątku.

    Patenty przyspieszające gotowanie:

    * ekran wokół palnika - można go zrobić ze zwiniętej karimaty lub kawałka folii aluminiowej. Utrudnia to jednak kontrolę płomienia palnika
    * wężyk pomiędzy kartuszem a palnikiem - można kartusz grzać wtedy w śpiworze lub postawić na dekielku menażki, żeby grzał się od spodu, ale uwaga przy takich manewrach, by nie wylać wody z menażki do śpiwora!

    Wodę na następny dzień do termosów i na poranny posiłek topi się wieczorem! Rano szkoda na to czasu.


    Ognisko

    Jeśli mamy ochotę na wieczorne ognisko, można zająć się zgromadzeniem i przygotowaniem drewna. W czasie mrozów nie ma z tym kłopotu. Gałęzie wyciągnięte spod śniegu wystarczy opukać ze śniegu i połamać.
    Krótko po okresie silnych opadów znalezienie suchego drewna na ognisko może być trudne. Suche gałęzie będą schowane głęboko pod śnieżnym puchem, a łamanie rosnących gałęzi na niekonieczne do ratowania życia ognisko trochę się nie mieści w dobrym tonie turystycznym. Poza tym bardzo trudno znaleźć dobry materiał na rozpałkę. Trzeba poszukać brzozy – najlepiej uschniętej i przy pomocy kłębków zdartej kory rozpalać maleńkie ognisko. Z użyciem rozłupanych gałęzi brzozowych można powoli je powiększać. Po kilku próbach zwykle udaje się to nawet bez kawałka suchego drewna.
    Najwięcej trudności sprawia dokładne zagaszenie ogniska i dlatego trzeba jeszcze przy dobrym świetle przygotować odpowiednio dużo śniegu. Głupotą jest zostawianie na noc palącego się ogniska lub choćby tylko jego żaru.
    Gotowanie w terenie

    Gotowanie na ognisku. Rozpalanie ogniska zimą jest znacznie bardziej pracochłonne niż wykonywanie tej czynności latem. Wymaga też nieco większych umiejętności i sporej dozy cierpliwości.

    Odnalezienie chrustu pod grubym śniegiem jest niewykonalne, podstawowe źródło opału stanowią:

    - uschnięte (martwe) stojące drzewka iglaste i liściaste – należy umieć rozpoznawać je w lesie. Najbardziej oczywiste oznaki uschnięcia to łuszcząca się na dużych powierzchniach kora pni i cieńszych gałązek, brak zimujących pąków, a u drzew iglastych także kompletny brak igieł. Małe (o średnicy mniej więcej ramienia) drzewka wycinamy – najdrobniejsze gałęzie posłużą za rozpałkę, pozostały materiał za właściwe paliwo,
    - wystające nad śnieg uschnięte (stare) wiatrołomy – jeśli złamane drzewo na dużym odcinku nie dotyka gruntu (a tak jest na pewno, skoro wystaje ponad gruby śnieg), to najczęściej nie jest zgniłe. Wiatrołom ogołacamy z grubszych gałęzi – powinny one wystarczyć na wieczorne i poranne ognisko,
    - w ostateczności dolne, pozbawione igieł, suche gałęzie starych świerków.

    Noszenie opału przez głębokie śniegi jest uciążliwe, warto zatem w miarę możliwości zorganizować obozowisko np. tuż obok obfitującego w drewno wiatrołomu. Do transportu opału bardzo przydaje się wytrzymała kilkumetrowa linka – jednym jej końcem wiążemy kilka długich gałęzi lub całych drzewek, a pozostałą wolną część wykorzystujemy jako hol, na którym przyciągamy wiązkę na miejsce biwaku.

    Gotowania nie rozpoczynamy bezpośrednio po rozpaleniu ognia. Na wstępie dokładamy do ogniska dużo grubych gałęzi i pozwalamy mu intensywnie płonąć, tak by wytworzyła się gruba warstwa żaru będąca gwarancją trwałości ognia. Na tym etapie możemy ręcznie (na wykonanym z wytrzymałej gałęzi pałąku) trzymać nad ogniem kocioł ze śniegiem (angażuje to całkowicie dwie osoby, dobrze więc, jeśli uczestnicy zmieniają się rotacyjnie na tym stanowisku, aby np. wszyscy mogli w miarę jednocześnie postawić namioty). Dopiero po osiągnięciu trwałego, stabilnego ogniska możemy zacząć gotować, wieszając kocioł niżej, na wbitych głęboko w śnieg podpórkach z rozwidlonych gałęzi („jadze”) lub umieszczając go bezpośrednio w żarze ogniska i obkładając wkoło cienkimi gałęziami. Ten drugi sposób jest mniej polecany – gotowanie trwa nieco dłużej, a w jego trakcie „niszczymy” ognisko – daje ono mniej ciepła i światła. Jeśli kocioł wisi na drewnianym pałąku, uważamy, by pałąk nie uległ przepaleniu (możemy np. co jakiś czas zwilżyć go śniegiem lub po prostu wymienić).

    Zawsze używamy kotłów z przykrywkami, ponieważ dzięki nim temperatura wody podnosi się szybciej, ograniczone zostaje jej odparowywanie i zanieczyszczanie się cetyną, powstającymi podczas gotowania węgielkami itp.

    Co i w jakiej kolejności gotować zależy od ustaleń przyjętych przez grupę. Najczęściej po zagotowaniu pierwszej partii wrzątku sporządzamy z niego herbatę. Jeśli deponujemy ją w drugim kociołku i nie chcemy, by zbyt szybko ostygła, powinniśmy postawić ją przy ogniu, najlepiej na podkładzie z kilku patyków. Jeżeli nie mamy dodatkowego kotła (większe grupy powinny zawsze dysponować 2–3 kociołkami) rozlewamy herbatę do menażek, kubków lub termosów poszczególnych osób i niezwłocznie nastawiamy drugą porcję wody przeznaczoną do ugotowania posiłku. Potem zazwyczaj gotuje się jeszcze jeden kociołek na kolejną herbatę (do wypicia przy ognisku i do napełnienia termosów na noc).

    Do wszelkich prac przy ognisku, drewnie itp. doskonale nadają się grube rękawice robocze. Zwykłe rękawiczki polarowe łatwo uszkodzić (podrzeć, przedziurawić, przepalić), goreteksowe „łapawice” bywają dosyć odporne mechanicznie, ale niestety również podatne na nadtopienie lub przepalenie.

    Śnieg na wodę do gotowania pozyskujemy z mniej zanieczyszczonych warstw – na ogół bardziej czysty będzie np. śnieg zebrany z polany, niż zgarnięty spod okapu drzew. Jeżeli na danym obszarze dawno nie występowały opady, zalegający na powierzchni śnieg będzie zwykle bardziej zanieczyszczony niż warstwy głębsze. Gotując w przedsionku lub sypialni namiotu, warto zabrać do przedsionka odpowiedni zapas czystego śniegu (np. w kociołku lub foliowej torbie), żeby nie trzeba było co chwilę wychodzić na zewnątrz po nową porcję.

    Biwakując w pobliżu dużych strumieni, mamy szansę na wodę w stanie płynnym – część wartkich potoków o dużym przepływie może być tylko częściowo zamarznięta, w tych skutych lodem warto wyrąbać siekierą przerębel – chwila pracy pozwoli zaoszczędzić wiele paliwa oraz czasu potrzebnego na stopienie i podgrzanie masy śniegu.

    Gotowanie na maszynkach paliwowych. W sytuacjach, w których rozpalenie ogniska jest niewskazane, bardzo utrudnione lub niemożliwe – np. powyżej górnej granicy lasu – gotujemy na maszynkach. Jak wspomniano wyżej, zimą najlepiej sprawdzają się kuchenki na paliwa płynne, zaś najbardziej wydajnym paliwem jest benzyna. Do gotowania w namiocie (zwłaszcza w sypialni), ze względów bezpieczeństwa lepiej używać kartuszy gazowych z nakręcanym na gwint palnikiem (ich płomień jest bardziej stabilny, a produkcja spalin mniejsza).

    Jeżeli tylko okoliczności pozwalają, powinniśmy gotować na zewnątrz namiotu, w miejscu dobrze osłoniętym od wiatru, np. w załomie między skałkami, za ułożonym z bloków śniegu lub plecaków niewielkim murku itp. Rozpraszanie ciepła i wywiewanie płomienia przez wiatr ograniczymy dodatkowo, używając osłonek na maszynkę (wykonać można je samemu, wykorzystując np. prostokątny kawałek grubej tektury, zawinięty w kilka warstw wytrzymałej folii aluminiowej, której brzegi sklejamy grubą taśmą izolacyjną). Osłonę nosi się w plecaku płasko złożoną, a w razie potrzeby formuje z niej rulon o średnicy pozwalającej na swobodne umieszczenie w nim kuchenki wraz z menażką (wysokość walca odpowiadać powinna wysokości kuchenki wraz z menażką, z boku zostawiamy wycięcie umożliwiające dostęp do zaworu i rozłożenie rączki menażki; brzegi rulonu połączyć można, spinając je od góry grubym spinaczem biurowym lub np. „żabką” do firanek). Osłony takie przydają się zwłaszcza podczas gotowania na kartuszach gazowych. Jeśli nie mamy żadnej specjalnej osłonki, możemy zastąpić ją zwiniętą w rulon karimatą. Rulon staramy się zwinąć szeroko i cały czas przytrzymujemy go dłonią – jeśli wywróci go wiatr, przy okazji spaść może w śnieg nasz posiłek, ponadto materiały z których wykonuje się karimaty są bardzo czułe na przegrzanie – zbliżone zbyt blisko do ognia gwałtownie się topią.

    Dosyć dobrym miejscem do gotowania na kuchence jest przedsionek namiotu (tym lepszym, im jest wyższy i lepiej wentylowany). Gotując w przedsionku, jesteśmy na ogół dobrze zabezpieczeni przed wiatrem, a wszystkie czynności wykonywać możemy operując z wnętrza namiotu. Oczywiście ta technika gotowania wymaga zachowania nadzwyczajnej ostrożności – niestety tak się składa, że cały nasz podstawowy sprzęt turystyczny (śpiwory i kurtki puchowe, odzież termoaktywna, karimaty, namiot) topią się, bądź płoną nadzwyczaj łatwo – przez nieuwagę rozpętać możemy intensywny pożar, który, nawet jeśli go przeżyjemy bez szwanku, kompletnie ogołoci nas z ekwipunku. A zatem kuchenkę umieszczamy w przedsionku centralnie, nigdy przy ściankach namiotu, maksymalnie daleko od wszystkich łatwopalnych rzeczy, na wyrównanym ubitym śniegu lub np. na płaskim denku od menażki.

    Montaż elementów kuchenki (palnika, wężyka łącznikowego) należy poprzedzić kontrolą czystości gwintów, uszczelek i dysz, a w razie potrzeby dokładnie je oczyścić. Przy rozpalaniu kuchenek benzynowych zachować musimy szczególną ostrożność – zazwyczaj przy rozruchu palnika pojawia się wysoki płomień, który dopiero po chwili zmniejsza się i stabilizuje w wyniku naszych regulacji. Zapłonu takiej kuchenki dokonać należy zatem na wolnym powietrzu i dopiero po wyrównaniu płomienia bardzo delikatnie przestawić ją na przygotowane miejsce pod tropikiem. Gotując, unikamy gwałtownych ruchów, nie kręcimy się po przedsionku, mieszając w menażce zawsze przytrzymujemy ją za rączkę. Nigdy nie zostawiamy kuchenki bez nadzoru. Podczas gotowania w pobliżu kuchenki nie powinny znajdować się inne rzeczy (np. ułożone piętrowo plecaki, buty itp.), tak, by nic nie mogło zsunąć się na nią. Po ugotowaniu posiłku dokładnie zakręcamy zawór kuchenki i pozostawiamy ją w bezpiecznym miejscu do wystygnięcia.

    W bardzo szczególnych sytuacjach (brak przedsionka, fatalna pogoda) dopuszczalne jest gotowanie w namiocie. Jeżeli jednak istnieje choćby cień szansy na jego uniknięcie, należy ten cień szansy wykorzystać. Ryzyko związane z utrzymywaniem otwartego ognia w sypialni namiotu jest kolosalne. Decydując się na nie, musimy przede wszystkim dobrze zaizolować podłogę namiotu (lub karimatę) pod kuchenką. Dobrze nadaje się do tego opisana wyżej osłona z grubej folii aluminiowej, kartusz gazu możemy też postawić na denku menażki albo nawet wstawić go do głębszego naczynia o szerokim dnie, jeśli takim dysponujemy. Jeżeli nie jesteśmy pewni stabilności zestawu, powinniśmy cały czas asekurować go ręką. Poza tym zachowujemy wszystkie opisane przy omawianiu gotowania w przedsionku środki ostrożności. Po przyrządzeniu posiłku powinniśmy przewietrzyć namiot, żeby pozbyć się resztek gazów spalinowych i pary wodnej nieodprowadzonych przez otwory wentylacyjne.

    Żywność na wyprawach wielodniowych
    Żywność zabierana na wielodniowe wyprawy zimowe nie może być dobierana przypadkowo. Do najbardziej pożądanych cech prowiantu zaliczają się:

    - możliwie najniższa zawartość wody,
    - krótki czas niezbędnego przygotowania (gotowania),
    - lekkostrawność,
    - pożywność, duża zawartość podstawowych składników odżywczych i energetycznych (węglowodanów), błonnika itp.,
    - mała masa (także mała masa opakowań),
    - odpowiednio długa trwałość,
    - względna odporność na zgniecenie, zawilgocenie itp.

    Ponadto, jeśli nie chcemy, by spożywanie dzień w dzień takich samych, niezbyt atrakcyjnych posiłków stało się „przykrym obowiązkiem”, musimy zadbać, aby zabierany prowiant był zróżnicowany smakowo (nie powinniśmy jednak przesadzić w drugą stronę – nadmiernie wyrafinowana, złożona ze smakołyków żywność może za sprawą naszej łapczywości znikać z plecaka za szybko i wycieczkę trzeba będzie skrócić ze względu na wyczerpanie zapasów).

    W warunkach zimowych za najważniejszą cechę prowiantu należy uznać jak najmniejszą zawartość wody (pozostałe postulaty zachowują ważność niezależnie od pory roku). Jeśli podczas wędrówki utrzymywać się będzie siarczysty mróz, wcześniej czy później wszystkie produkty zawierające wodę (chleb, konserwy mięsne, płynne koncentraty, kiełbasy, pomidory, ogórki, cytryny i itp.) zamarzną w plecaku „na kamień” i nie będą mogły być zjedzone bez odmrożenia. Nie dyskwalifikuje to całkowicie tych produktów – pewną ich ilość (jako miłe dla podniebienia uzupełnienie menu) możemy zabrać na krótkie kilkudniowe wycieczki, zwłaszcza, jeżeli prognozy pogody nie przewidują temperatur niższych niż kilka stopni poniżej zera. Podstawowa część żywności zawsze jednak musi opierać się na produktach suchych.

    Z uwagi na mróz traci też na ogół sens noszenie wody i innych napojów w zwykłych plastikowych butelkach. Pewną ilość wody możemy zabrać, wychodząc z pociągu, schroniska itp., z przeznaczeniem do wypicia w trakcie kilku pierwszych godzin wycieczki (zanim nie przechłodzi się i nie zamarznie). Przechowywanie napojów poza termosem jest możliwe tylko przy wysokiej, oscylującej w rejonie 0şC lub odwilżowej temperaturze. Jednak i wtedy picie bardzo zimnej wody trzeba odradzić – bardzo ochładza ona organizm. Wniosek płynący z powyższych uwag narzuca się sam – w warunkach zimowych kluczowym elementem ekwipunku jest niezawodny, najlepiej 1-litrowy termos. Chcąc ugasić pragnienie na trasie, zdani będziemy tylko na jego zawartość (przy okazji będziemy mogli nieco się rozgrzać). Ilość herbaty, jaką możemy zabrać do termosu, jest niewielka, z pewnością nie pokrywa ona dziennego zapotrzebowania organizmu na wodę, zwłaszcza w warunkach zwiększonego wysiłku podczas wędrówki górskiej. Pamiętać zatem powinniśmy, by przy każdej okazji (czyli na biwakach) uzupełniać płyny i napełniać termosy.

    Mycie
    Mycie się śniegiem nie wchodzi w rachubę. Nie chodzi już o twardzielstwo, kto to wytrzyma, ale o oszczędną gospodarkę ciepłem. Topienie wody na mycie też nie wchodzi w grę ze względów oczywistych. Większość więc wybiera nie mycie się w ogóle.

    Można jednak wrzucić do plecaka takie chusteczki dla niemowląt do wycierania pupci (są nasączone czymś myjącym). Cztery do pięciu takich chusteczek wystarcza do umycia całego ciała.

    Na mycie zębów wodę trzeba stopić lub używa się gum do żucia

    Suszenie rzeczy
    Jedyna metoda to własnym ciałem w śpiworze. Jeśli jest ci ciepło możesz też suszyć je na sobie (znacznie wydajniej), ale jest to mniej miłe. Na sobie polecam suszyć spodnie i polary, bo nie przylegają bezpośrednio do ciała, bieliznę i rękawiczki zapakuj od razu do śpiwora.

    Butów nie ma szans wysuszyć, ale staraj się przynajmniej ich nie zamrozić. Z moich doświadczeń wynika, że niekoniecznie trzeba skórzane buty ładować do śpiwora, wystarczy je trzymać w środku namiotu. Jeśli jednak już to robisz, zapakuj je do worka foliowego i podłóż pod głowę (włożone w nogi śpiwora strasznie chłodzą).

    Przygotowanie do snu i spanie
    W warunkach zimowych zamarza nie tylko żywność, ale także wszystkie inne mokre lub wilgotne rzeczy, w szczególności ubrania. Podczas wędrówki ogrzewane przez nasze ciała, zdjęte do spania i pozostawione na mrozie, rano mogą okazać się niemożliwe do założenia, a ponadto silnie zmrożone, co już na początku dnia intensywnie wychłodzi nasz organizm. Zamarzaniu rzeczy zapobiec można tylko w jeden sposób – zabierając je ze sobą na noc do śpiwora.

    Lista elementów wyposażenia, które powinniśmy w ten sposób zabezpieczyć jest dosyć długa i składają się na nią:

    - buty skórzane lub wewnętrzne botki skorup – zostawione na zewnątrz mokre skórzane buty zamarzają „na kamień”, dlatego przed snem musimy oczyścić je ze śniegu i po szczelnym zamknięciu w wytrzymałym plastikowym worku umieszczamy „w nogach” śpiwora (jeśli na ogół śpimy na wznak, worek wygodnie jest położyć pod zgiętymi kolanami). Czyste botki skorup przechować możemy bez zabezpieczenia,
    - kluczowe elementy ubrania – w puchowym śpiworze najlepiej śpi się w suchej, cienkiej bieliźnie lub nago. Niektóre wilgotne ubrania (zwłaszcza wierzchnią kurtkę, goretexowe spodnie itp.) możemy położyć pod śpiwór, te „bliższe ciału” powinniśmy zabrać do środka, jest szansa, że przez noc przeschną, a na pewno będą na tyle ciepłe, że założymy je bez wstrętu,
    - kartusz gazu – oziębiony gaz ma zmniejszoną wydajność cieplną, ogrzany w śpiworze pozwoli szybciej ugotować śniadanie,
    - czołówka – mróz obniża sprawność baterii, poza tym czołówkę zawsze dobrze mieć pod ręką (np. schowaną w kapturze śpiwora),
    - przeznaczona na rano a podatna na zamarzanie żywność, także zapas wody – chleb, ser żółty, pasztet itp. do przygotowania porannych kanapek. Termosu nie musimy chować do śpiwora, chociaż na pewno zabezpieczony w ten sposób dłużej utrzyma wysoką temperaturę herbaty,
    - gwizdek – do wszczęcia ewentualnego alarmu, odpędzenia zwierząt itp. Zarówno w dzień, jak i w nocy najlepiej nosić go na sznureczku na szyi,
    - foki – jeśli zakończyliśmy dzień zjazdem, a rano czeka nas długie podejście, odpięte foki możemy przechować przez noc w śpiworze (w woreczku foliowym) lub przynajmniej w namiocie. Zabieg ten nie jest konieczny, jeżeli na rano planujemy ognisko – foki będzie można rozgrzać przy ogniu.

    Jak widać, śpiwór zamienia się w nocy w prawdziwy skład rzeczy. Uciążliwości z tym związane nie są jednak tak wielkie, jak mogłoby to na pierwszy rzut oka wyglądać, zaś korzyści płynące z zabezpieczenia rzeczy ogromne – rano właściwie decydujące o możliwości sprawnego zwinięcia biwaku, przyrządzenia posiłku itd.

    Jak wspomniano wyżej, w puchowym śpiworze najlepiej śpi się w cieniutkiej suchej bieliźnie (należy się w nią przebrać przed snem) lub nawet nago. W dodatkowym ubraniu nie będzie nam zwykle w zauważalny sposób cieplej. Niemniej niektórzy turyści świadomie wchodzą do śpiwora w wilgotnej bieliźnie, skarpetkach itp., dzięki czemu te elementy odzieży na ogół są rano całkowicie suche. Ta jedna zaleta nie równoważy wad takiego postępowania – mokra odzież wychładza organizm, zmniejsza komfort snu i, co jest być może najważniejsze, dosyć szybko doprowadza do zawilgocenia śpiwora, przez co traci on swoje właściwości cieplne. Część wody przechodzi w nocy bezpośrednio z ubrań do puchu, ponadto intensywnie odparowywana para wodna przenika na zewnątrz i w warunkach dużego mrozu skrapla się ponownie na zewnętrznej powłoce śpiwora. Rano możemy się więc obudzić w mokrym, a nawet zalodzonym od zewnątrz śpiworze.

    Nawet jeżeli wieczorem jest nam całkiem ciepło, nie powinniśmy rezygnować z dokładnego ściągnięcia kaptura śpiwora i przywdziania na noc cienkiej czapki. Jak wiadomo, utrata ciepła przez głowę jest bardzo intensywna, a to właśnie głowa jest najsłabiej osłoniętą przez śpiwór częścią naszego ciała. Śpiąc bez czapki na mrozie, możemy nabawić się zapalenia zatok, ucha i innych przykrych dolegliwości.

    Wiele czynności przeprowadzanych w namiocie po zapadnięciu zmroku wymaga oświetlenia. W dobie lekkich, charakteryzujących się bardzo długim czasem pracy na jednym komplecie baterii, czołówek z diodami LED, to właśnie one pretendują do miana najbardziej polecanego źródła światła. Inne, mniej popularne metody oświetlenia namiotu bazują na zasilaniu gazowym – dokręcane do kartusza latarnie gazowe dają dużo światła, ich wadą jest bardzo duże zużycie paliwa, wysoka cena, mała poręczność (do plecaka dołożyć musimy kolejny, dość duży przedmiot) i słaba stabilność (wciąż musimy uważać, by nie przewrócić kartusza). Niektórzy turyści oświetlają namioty świeczkami lub zniczami – jest to na pewno najtańsza wersja, przy okazji jednak najmniej bezpieczna (o ryzyku utrzymywania otwartego ognia w namiocie pisano wyżej). W handlu dostępne są także specjalne latarnie na świece – jednak z powodów praktycznych oraz pod względem bezpieczeństwa użytkowania i one znacznie ustępują diodowym latarkom czołowym.

    "W kupie cieplej" jak mawiają owsiki - jeśli nie masz wstrętu do swoich współtowarzyszy fajnie jest połączyć śpiwory w jeden worek. Staraj się też odizolować od ścian namiotu, np. układając przy samej ścianie plecak. Jeśli nie ma w namiocie na tyle miejsca by trzymać w środku plecaki lepiej się ułożyć bokiem do przedsionków niż do ścian namiotu (nie każdy namiot ma jednak tę opcję).

    Na głowę fajnie jest założyć kominiarkę, zwykła czapka lubi spadać, a bez traci się za dużo ciepła (przez głowę człowiek traci ok. 30% ciepła).

    Pamiętaj by w razie opadów śniegu regularnie odśnieżać namiot, nawet co 1-3godz. W przeciwnym razie rano obudzisz się w mokrym śpiworze i w kałuży wody (cała woda parująca z waszych ciał i mokrych ciuchów osadzi się na ściankach namiotu i spłynie po nich pod karimaty lub spadnie na was w postaci prysznica). Do tego nie trzeba wychodzić z namiotu, nawet nie trzeba wychodzić ze śpiwora - wystarczy kopnąć kilka razy w dach namiotu.
     

    Facebook

    Podglądacze ;)

    Liczba wyświetleń stron

    Prenumerata na Email

    Where am I?

    Ostatnio czytam

    Ostatnio czytam
    Podręcznik sztuki przetrwania - Raymond Mears